sobota, 26 grudnia 2015

Koń Achałtekiński

Koń Achałtekiński
Rasa Starożytna - Turkmenistan - Rzadka

Wysokość : 144 - 162 cm
Maść : różna, od bułanej z charakterystycznym połyskiem do karej, gniadej, kremowej lub siwej
Użytkowość : jazda wierzchem, wyścigi, rajdy wytrzymałościowe, pokazy, ujeżdżenie, skoki 

Koń Achałtekiński to jedna z najstarszych, najważniejszych i najczystszych ze wszystkich żyjących ras koni, a jednocześnie mało znana. Odegrała ogromną rolę nie tylko w rozwoju innych lekkich ras koni, od koni arabskich po konie pełnej krwi angielskiej, ale także pod względem kulturowym i historycznym. Rasa achałtekińska wywodzi się od starożytnych koni turkmeńskich, obecnie wymarłych, najznamienitszych wierzchowców czasów prehistorycznych i starożytnych. Konie te zamieszkiwały rozległe rejony historycznej krainy Turkiestanu, rozciągającej się przez całą Azję Środkową od pustyni Gobi na wschodzie do Morza Kaspijskiego na zachodzie oraz od Syberii na północy do Iranu, Afganistanu i Pakistanu na południu. Obszar ten uznaje się za kolebkę ras końskich i ojczyznę pierwszych koni domowych. Lokalne plemiona prowadziły tu zarówno selektywną, jak i masową hodowlę tych zwinnych koni, przykładając szczególną wagę do ich najważniejszych cech charakterystycznych - szybkości, wzrostu i wytrzymałości, które udało się im zachować aż do dzisiaj. Konie Achałtekińskie różniły się od niewielkich, krępych koni stepowych, do jakich należały m. in. konie mongolskie, i znacznie przewyższały je pod względem jakości. Wysokie, szybkie konie turkmeńskie wykazują znaczne podobieństwo fizyczne do hipotetycznego konia typu III, od którego najprawdopodobniej się wywodzą. Ze względu na swoją szybkość i wytrwałość były rasą bardzo pożądaną w starożytnym świecie, gdyż dawały istotną przewagę wojowniczym nomadom zamieszkującym rozległe stepy. Podróżując wraz z ludami koczowniczymi, rasa achałtekińska docierała na coraz odleglejsze obszary, a wieść o jej niezwykłych zaletach szybko rozprzestrzeniała się wśród kolejnych plemion.

To jedna z najstarszych ras koni, która przetrwała do dzisiaj. Te konie są bardzo silne, odporne i wytrzymałe. Nadal są dość mało znane, ale to wkrótce powinno się zmienić.

Seria " Zagadki, tajemnice i ciekawostki - historia ras koni "

Symbole Bożego Narodzenia

Większość symboli Bożego Narodzenia ma swoje źródło w wierzeniach pogańskich. Choinka była od wieków podczas przeróżnych świąt obwieszana świecidełkami. Ostrokrzew służył Celtom do obłaskawiania chochlików, a jemioła do praktyk okulistycznych. W Polsce w większości rodzin jest obchodzone jako święto gromadzące wielu krewnych. Typowymi atrybutami są :
- opłatek
- kolędy
- choinka, a często i szopka bożonarodzeniowa
- prezenty
- postać obdarowująca dzieci i dorosłych prezentami : zazwyczaj rolę te pełni fikcyjny Święty Mikołaj, ( którego pierwowzorem była jednak autentyczna postać ), ale w zależności od regionu może być to : Dzieciątko ( Górny Śląsk ), Aniołek ( Galicja i Śląsk Cieszyński ) lub Gwiazdor ( Wielkopolska, Kujawy, Pomorze ). Wśród Polaków na Kresach Wschodnich może być to także Dziadek Mróz.
- ( pierwsza ) gwiazdka
- karp
- makówki
- barszcz z uszkami
- pierogi z kapustą i grzybami
- piernik
- kutia
- moczka
- kompot z suszonych owoców ( śliwki, jabłka, gruszki )
- makiełki
Jest jeszcze wiele innych symboli, które przypominają o wyjątkowości i magii tego ważnego i radosnego święta. Cały rok na Wigilię najbardziej oczekują dzieci, bo wtedy pod ozdobioną i kolorową choinką czekają prezenty, podarki i upominki. Natomiast tradycyjne, staropolskie i domowe jedzenie również przyciąga jak magnes. Bardzo kuszący jest zapach ciast, pierniczków i barszczu. Fajnie jest codziennie budzić się rano, gdy cały dom jest przystrojony i rozchodzi się piękny i intensywny świerkowy lub jodłowy zapach. Boże Narodzenie to również wspaniała okazja, żeby spotkać się z przyjaciółmi i rodziną, bo nie wszystkich widujemy na co dzień. Można spokojnie porozmawiać, pośmiać się, pożartować, dzielić się przeżyciami i opowiadać sobie nawzajem ciekawe historie. Jest to niezwykły i rodzinny czas, który zawsze będzie sprawiał mnóstwo radości. 

czwartek, 24 grudnia 2015

Świąteczna przygoda ( cz. VI )

Kolejne dni mijały i mijały. Regularnie odwiedzałem wilka razem z moim psem Cookiem. Już się przyzwyczaiłem do leśnych wędrówek. Z resztą bardzo je lubiłem. W szkole nie najgorzej, nie najlepiej, czyli w normie. Natomiast czasem rodzice mieli do mnie pretensje, że zbyt późno wracam do domu. Jak obiecałem labradorowi i " Kłu " zbudowałem obok naszej " bazy " dużą i przytulną budę. Chociaż nie wiem czy można tak to nazwać, ale trochę podobne. Każdego wieczoru przed pójściem spać myślałem :
- Na szczęście już coraz bliżej do świąt, a tym samym do przerwy świątecznej od szkoły.
Wspólnie z wilkiem ja i Cookie często chodziliśmy na pobliskie wzgórze. Najczęściej na zachód słońca, ale również rzucaliśmy się śnieżkami i robiliśmy anioły ( tak naprawdę bardziej ja ). Kilka dni temu tata stawiał w naszym domu choinkę, a później wszyscy razem ubieraliśmy. Co roku wieszamy oprócz bombek, światełek i łańcuchów cukierki i psie ciasteczka dla psiego członka rodziny, który codziennie brał po jednym i zjadał. Podwórko i balkon był ozdobiony różnymi kolorowymi i pięknymi światełkami. Gdy każdego dnia wstaję z łóżka w grudniu to podbiegam od razu do okna i oglądam cała iluminację. Poprosiłem tatę, żeby zawiesił światełka również na mojej i Cookiego " grocie śnieżnej, którą zbudowaliśmy w tym dniu co pierwszy raz zobaczyłem wilka. 
Uwielbiam Wigilię i zawsze będę ją uwielbiał. Bardzo chętnie pomagam przy nakryciu stołu, pieczeniu ciast, przygotowywaniu potraw i robieniu dekoracji i stroików bożonarodzeniowych. Każdemu mogę ubrać choinkę jeśli mnie poprosi. Co roku przy śpiewaniu kolęd wszyscy się uśmiechają, Cookiego czasem denerwuje głośne śpiewanie i szczeka, a ja mam ubaw. Jednak w tym roku nie mogłem zapomnieć o moim nowym wilczym przyjacielu. Przygotowałem dla niego coś specjalnego...

Ciasteczka bałwanki

Roztapiające się bałwanki są ciasteczkowym hitem zimowym ! Proste ciastka maślane udekorowane przy pomocy pianek marshmallows i lukru królewskiego. Ich dekorowanie to znakomita zabawa dla całej rodziny.
Składniki na 35 ciastek ( o średnicy 8 cm ) :
CIASTO :
- 290 g zimnego masła
- 1/2 - 3/4 szklanki cukru pudru
- 1 duże jajko
- 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- szczypta soli
LUKIER KRÓLEWSKI :
- 2 białka
- 2 szklanki cukru pudru
PONADTO :
- pianki marshmallows do dekoracji
Wykonanie ciasta i ciasteczek :
Wszystkie składniki wrzucić do malaksera i miksować aż do powstania zwartej, gładkiej masy. Można je również umieścić w misce, posiekać szybko nożem i krótko wyrobić, do połączenia. Z ciasta uformować kulę, owinąć folią spożywczą, spłaszczyć i chłodzić w lodówce przez godzinę. Po schłodzeniu rozwałkować na grubość około 3 mm, podsypując delikatnie mąką. Wykrawać okrągłe kształty. Układać na papierze do pieczenia lub macie teflonowej, zachowując nieduże odstępy. Piec w temperaturze 180 stopni około 15 minut, do lekkiego zezłocenia. Wystudzić na kratce. Upieczone ciasteczka udekorować : pianki marshmallows przykleić na lukier królewski, lukrem namalować na ciasteczkach resztę dekoracji.
Wykonanie lukru :
W misie miksera rozetrzeć białka z cukrem pudrem na gładką masę. Jeśli lukier będzie zbyt rzadki, dodać więcej cukru pudru. Jeśli będzie zbyt gęsty - odrobinę wody. Przełożyć do rękawa cukierniczego z odciętą końcówką i delikatnie płynnym strumieniem wyciskać na ciastka.
Te ciasteczka dosłownie są hitem. Zwłaszcza na Boże Narodzenie. Największą przyjemność sprawia ich dekorowanie i pieczenie. Wyglądają pięknie i zimowo. Ach żal je zjadać...

Seria " Kulinarna magia "

Wigilia Bożego Narodzenia

Cześć wszystkim!
Powracam tak po latach i przypominam aby czas wigilijny i świąteczny spędzić w gronie rodzinnym. Mam nadzieję, że również i wy odwiedzacie swoich dziadków, wujków i ciocie, których widzicie bardzo rzadko- to bardzo ważne aby więzy rodzinne zacieśniać (powiedział Yoda Mistrz) i skosztować jak najwięcej potraw przygotowanych przez nas.
Treba też pamiętać, że trochę przytyjemy i już teraz TRZEBA kupić karnet na siłkę, bo... Bo chyba nikt nie chce być pumbalistą?
Wesołych świąt, szczęśliwego Nowego Roku i hajsu na karnet na siłkę,
życzy Lęcia :)

środa, 23 grudnia 2015

Impuls - Od diabelskiego instynktu do światowego czempiona ( cz. VII )

Wszyscy byli bardzo dumni z występu Kuby na ostatnich zawodach, bo zajął pierwsze miejsce, ale z Impulsa również, ponieważ waleczny źrebak zadziwił, zainteresował i popisał się swoim pokazem. Gdy skończyły się weekendowe jazdy w stadninie pan Zbigniew wypuszczał wszystkie konie na pastwisko. W boksie został tylko mały rumak. Instruktor założył mu świeżo wyczyszczony kantar, wziął go na uwiąz i zanim wypuścił małego skoczka na " zielone i bezkresne pola " powiedział do niego następująco :
- Mój mały przyjacielu. Na początku był z ciebie taki szatan i diabeł, że nikt nie zdołał cię opanować. Pewnie byłeś dumny z tego, że jesteś niepowstrzymany. Nawet jak zaczynałeś się powoli oswajać i uspokajać to i tak wiele osób nie miało do ciebie zaufania. Źle postąpiłeś uciekając ze stadniny. Natomiast pokazałeś i udowodniłeś każdemu, że wyrośnie z ciebie wspaniały towarzysz, przyjaciel i nawet sportowiec. Osiągnąłeś zaufanie, a wkrótce będziesz reprezentował swoją ojczyznę i zdobywał dla niej nagrody i pochwały.
Po tej wypowiedzi stuknął się pyskiem z panem Zbigniewem i ruszył przed siebie. Następnego dnia do instruktora przyszedł list zaadresowany na Stadninę Koni Moza. Przeczytał w nim bardzo niepokojącą i smutną wiadomość.
Natychmiast zadzwonił do właściciela stadniny i pozostałych instruktorów, a ci poinformowali wszystkich szkółkowiczów, żeby jak najszybciej zjawili się w stajni. Najmłodsi spodziewali się, że zostanie zorganizowana dodatkowa jazda, ale zawiedli się. W liście było napisane, że Impuls ma zostać sprzedany do certyfikowanej sportowej stadniny za granicę, a jeśli właściciel się nie zgodzi to stadnina otrzyma wysoką karę i ograniczenia. List podpisał trener narodowej francuskiej ekipy jeźdźców w skokach przez przeszkody. Radość minęła, a rozpoczęły się kolejne obawy. Niektórzy myśleli, że to już koniec przygody z Impulsem.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Życzenia bożonarodzeniowe

Drodzy czytelnicy !

Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia życzymy Wam dużo zdrowia, mnóstwo szczęścia, wiele radości i pomyślności, wspaniałych prezentów pod choinką, spędzenia tego czasu w gronie znajomych i wśród przyjaciół w miłej atmosferze oraz niezapomnianych chwil. Życzymy również szczęśliwego nowego roku, samych przyjemności przy przygotowywaniu różnych ciast i potraw i ubieraniu choinki i wesołego śpiewania kolęd. My odwiedzimy w Wigilię i pierwszy dzień świąt nasze psy na wsi. Czekają nas świąteczne treningi, spacery i zabawy. Was też zachęcamy do spędzenia czasu również z pupilami. Wszystkiego dobrego !

 Lęcia M.
Mix Mroku

niedziela, 20 grudnia 2015

Świąteczna przygoda ( cz. V )

Naprawdę po raz kolejny miałem ogromnego stracha. Od tamtej pory czułem się całkowicie bezpieczny. Dumnie chodziłem po leśnych ośnieżonych drogach z wilczym i psim towarzyszem. Po spotkaniu z dzikami miałem w głowie zaplanowaną... naszą wspólną siedzibę. Te wszystkie przedmioty, które wziąłem z domu po szkole okazały się bardzo przydatne. Rozpoczęliśmy budowę szałasu. Chociaż niektórzy pewnie nazwaliby to drewnianym domkiem lub chatką. Cookie z " Kłem przynosili najgrubsze i najmocniejsze gałęzie, a ja zajmowałem się całą konstrukcją. Dach był zrobiony z gałęzi, siana i desek, które znalazłem na podwórku przy altanie w ogrodzie, a ściany z listew, kory i również gałęzi. Oczywiście użyłem trochę sznura i taśmy. Teraz mieliśmy nasze leśne i tajne schronienie. Zbudowaliśmy też ogrodzenie z czerni, które ośnieżone leżały przy skupie drewna. Dzięki temu żadne dzikie zwierzę nie zniszczy nigdy całej " posesji ". Nie zapomniałem o moich towarzyszach i postanowiłem, że następnego dnia zrobimy coś podobnego do dużej budy. Spędziliśmy tam trochę czasu. Jednak straciłem poczucie czasu, bo jak spojrzałem na zegarek to wskazywał już 17:30, a trwa zima i zaczynało się ściemniać. Na stole w kuchni w domu została latarka, którą zapomniałem włożyć do kieszeni. Na szczęście wilk znał doskonale pobliskie drogi i szlaki, więc wiedział jak wyjść z lasu i trafić do miasteczka.
Najpierw poprowadził mnie i Cookiego na pobliskie wzgórze, z którego zawsze można było zobaczyć całą okolicę. W każde wakacje często tu przychodziłem. Ujrzałem pięknie oświetlone miasteczko. Byłem już blisko celu. Wydawało mi się, że to niemożliwe tak chodzić z wilkiem po lesie jak gdyby nigdy nic. Wiedziałem, że te święta będą magiczne, choć wiedziałem również, że nikt tego nie zrozumie, więc nic nikomu nie zdradziłem i tego nie zrobię.

sobota, 19 grudnia 2015

Tradycja ubierania świątecznego drzewka - choinki ( cz. II )

Dziś dalszy ciąg o choince, a w następnym poście o symbolach Bożego Narodzenia. Również o tych zwierzęcych : )
....................................................................................................................................
Dawniej na wsiach przyniesienie choinki do domu miało cechy kradzieży obrzędowej. Gospodarz rankiem w Wigilię udawał się do lasu, a wyniesiona z niego choinka czy gałęzie " ukradzione " innemu światu, za jaki postrzegany był las, miały przynieść złodziejowi szczęście. Tradycja przynoszenia żywego drzewa do domu być może ma swe korzenie w praktykowanym dawniej stawianiu w czasie adwentu przystrojonego drzewka w przedsionku kościoła.
 
Dawnymi tradycyjnymi zdobieniami choinkowymi były ciastka, pierniczki ( wypiekane często w kształcie serc ), orzechy, małe, czerwone tzw. rajskie jabłuszka, własnoręcznie wykonywane w czasie adwentu ozdoby z bibuły, kolorowych papierów, piórek, wydmuszek, słomy i źdźbeł traw, kłosów zbóż itp. Na gałązkach w wieczór wigilijny zapalano świeczki i tzw. zimne ognie. Współcześnie, w zależności od kraju, ubiera się je nieco inaczej. Dekoruje się choinkę bombkami, cukierkami, papierowymi ozdobami ( jak dawniej ), srebrnymi i złotymi włosami anielskimi. W większości krajów drzewko ubiera wspólnie cała rodzina w dzień wigilijny. W krajach znajdujących się pod wpływem tradycji angielskiej i amerykańskiej drzewko ubiera się wcześniej.

Zimowe babeczki z miodem i żurawiną

Mięciutkie zimowe babeczki. Z miodem, melasą, cynamonem i soczystą suszoną żurawiną. Pieczone w przesłodkich foremkach do minibabeczek. Z najlepszą glazurą czekoladowo-miodową. Uwaga : 
uzależniają !
SKŁADNIKI NA 16 BABECZEK :
- 1 i 1/2 szklanki mąki tortowej
- 150 g masła
- 1/4 szklanki jasnego brązowego cukru
- 3 jajka
- 1/4 szklanki płynnego miodu
- 1/4 szklanki melasy
- 1/4 szklanki mleka
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 150 g suszonej żurawiny
GLAZURA MIODOWO-CZEKOLADOWA :
- 60 g posiekanej gorzkiej czekolady
- 3 łyżki miodu
- 1 łyżka wody
Wykonanie ciasta :
Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Mąkę przesiać z sodą oczyszczoną, proszkiem do pieczenia i cynamonem, odstawić. W misie miksera utrzeć masło i cukier na lekką i puszystą masę. Dodawać jajka, jedno po drugim, miksując dokładnie po każdym dodaniu, do połączenia się składników. Dodać miód i melasę, zmiksować ( masa może się wydawać lekko zwarzona, ale nie ma to wpływu na wypiek ). Do zmiksowanej masy wsypać przesiane suche składniki, dokładnie wymieszać szpatułką, dolewając stopniowo mleko. Ciasto powinno być gładkie, a składniki dobrze połączone. Na koniec dodać suszoną żurawinę i wymieszać. Ciasto przelać do foremek na małe babeczki, napełniając je do 3/4 wysokości. Piec w temperaturze 160 stopni przez 25-30 minut lub do suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić na kratce. Udekorować glazurą.
Wykonanie glazury :
W małym garnuszku połączyć wodę z miodem, podgrzać do wrzenia, zdjąć z palnika. Dodać posiekaną czekoladę, odstawić na dwie minuty, następnie mieszać do połączenia i otrzymania gładkiej masy.
 s
Wspaniały słodki przysmak, który może zagościć i królować wśród waszych świątecznych deserów i ciast. Następny przepis idealny dla najmłodszych czytelników. Oglądajcie koniecznie !