piątek, 8 stycznia 2016

Zimowe życie z końmi

Zima to piękna pora roku. Jednak każdy wolny czas to okazja do przebywania i zabaw ze zwierzętami. Przy okazji można rozwijać swoje pasje i hobby. My chcemy wam zaprezentować relację z naszych zimowych jazd. Przy okazji tym wpisem rozpoczynamy nową serię na blogu " Z życia wśród natury ". W tej serii będzie mnóstwo raportów i zdjęć, które powinny być chętnie oglądane.





Konie chętnie pozowały i wystawiały swe piękne pyszczki :3 Nawet zimą nie tracą radosnego entuzjazmu i naturalnej piękności.







Natomiast stajnia ma również innych mieszkańców niż konie...

W zagrodzie kucyków goście byli mile widziani, ...




a na pastwisku to co zawsze : )










Przypomnijmy, z jakiej stadniny pokazujemy rumaki i klacze.

Cały czas jesteśmy aktywni. Mamy nadzieję, że nowa seria zyska popularność i da wiele radości i uśmiechu. Zwierzaki wkraczają do akcji ! Postaramy się też o nasze zdjęcia, na których pokazujemy pokaz jazdy. Do zobaczenia !

Jarmark świąteczny

W grudniu mieliśmy wiele ciekawych zajęć. Przyjemne jazdy, radosne treningi z psami...  i jarmark świąteczny ! Oprócz jarmarku z rękodziełem regionalnym i ozdobami świątecznymi odbył się również festiwal kulinarny. Nie zabrakło też dużej sceny, na której prezentowały się różne osoby i zespoły. Widownia i ogólnie ilość zainteresowanych całym wydarzeniem była bardzo duża. Na początek zdjęcia stoisk z ozdobami, ...




















następnie apetyczne, pomysłowe i kuszące potrawy, ...





potem czas na rękodzieło, ...




a na zakończenie niech ukaże się widownia !

Jak widać warto było odwiedzić tą imprezę. Fajnie by było powrócić na nią w następnych latach. Takich ozdób i rękodzieła nie kupicie w żadnym sklepie. Nie spróbujecie też takich potraw. Pozdrawiamy i polecamy !

wtorek, 5 stycznia 2016

Agility, Flyball, Dogtrekking... Trochę o psich sportach ( cz. IV )

Po świętach Bożego Narodzenia i już w nowym roku rozpoczynamy kontynuację serii o psich sportach. Ci, którzy czytali poprzednie części zapewne pamiętają, że następne miały być psie zaprzęgi i nie tylko. Kolejna dawka wiedzy o zwierzęcych dyscyplinach rusza ! Zatem wskakujemy do sań i jedziemy, ...
Psi zaprzęg - liczba psów w zaprzęgu zależy od ich wielkości i siły, od ciężaru ciągnionego pojazdu, od długości trasy i od pofałdowania terenu. W przeszłości użycie psich zaprzęgów było najlepiej sprawdzającym się sposobem przewozu ludzi i wyposażenia na trasach syberyjskich, alaskańskich, arktycznych i antarktycznych ze względu na znaczną odporność psów na surowe warunki klimatyczne oraz stosunkowo niezbyt wielkie ich wymagania, połączone ze zdyscyplinowaniem tych zwierząt. Prócz zastosowań transportowych psie zaprzęgi są wykorzystywane w sporcie i rekreacji. Psie zaprzęgi na zawodach potrafią osiągać średnie prędkości ponad 30 km/h, a maksymalnie do 50 km/h. Rasami psów wykorzystywanymi w psich zaprzęgach są : obok husky syberyjskich alaskańskie malamuty i husky, japońskie psy rasy akita, psy grenlandzkie, samojedy i kilka innych, a także popularne ostatnio mieszanki psów myśliwskich i chartów.

...a teraz czas na tańcowanie !
Taniec z psem - inaczej nazywany Dog dancing to na razie nie jest zbyt popularny psi sport, który w części oparty jest na " Obiedence ". Sport ten zapoczątkowano w Kanadzie w 1980 roku, pierwsze pokazy amatorskie odbyły się w Luksemburgu, a profesjonalne w Szwajcarii. W tej konkurencji mogą brać udział wszystkie psy, obojętnie, jakiej rasy. Wyróżnianie są dwa typy takiego tańca z psem : Heelwork to Music oraz Freestyle.

Niedługo rozpocznie się okres karnawałowy, więc można potańczyć ze swoim pupilem, a w najbliższych dniach ma spaść śnieg, dzięki czemu będzie można przejechać się psim zaprzęgiem. Niebawem pojawi się kolejna część.   

Koń Kazachski

Koń Kazachski
Rasa starożytna - Kazachstan - Powszechna

Wysokość : do 144 cm
Maść : przeważnie gniada, kasztanowata, bułana lub siwa
Użytkowość : jazda wierzchem, użytkowanie juczne, lekkie prace pociągowe

Kazachstan graniczy z Morzem Kaspijskim na zachodzie, górami Ałtaj na wschodzie, pasmem Tien - szan na południu i Uralem na północy. Ta rozległa, nieprzyjazna kraina, łącząca w sobie uderzającą urodę z bezlitosnym klimatem, zamieszkiwana jest przez konie kazachskie, które zdołały przetrwać tam, gdzie wiele innych ras koni skazanych byłoby na zagładę. Konie kazachskie są niezwykle odważne, wytrwałe i odporne na ekstremalne warunki klimatyczne, zdolne przetrwać, a nawet prosperować pomimo bardzo ograniczonego dostępu do pożywienia. Natura tak perfekcyjnie przystosowała je do życia w wymagającym otoczeniu, że w niesprzyjających warunkach dojrzewające konie po prostu przestają rosnąć i wznawiają wzrost dopiero wtedy, gdy pasza staje się obfitsza. Konie te cechują się silnie wykształconymi kośćmi szczęki, przystosowanymi do przeżuwania twardych traw i roślin, a u osobników zamieszkujących tereny pustynne górna warga porośnięta jest grubymi włosami, które umożliwiają oczyszczenie trawy z piasku przed jej zjedzeniem. Podobnie jak wiele innych ras starożytnych, konie kazachskie porośnięte są podwójną warstwą odpornej na wilgoć i zimno sierści. W przeszłości koń kazachski odgrywał kluczową rolę w życiu plemion koczowniczych zamieszkujących rejony Kazachstanu i także współcześnie zajmuje w nim bardzo ważne miejsce. Życie kazachskich nomadów koncentrowało się wokół koni, które nie tylko służyły do transportu, rozrywki czy jako żródło mięsa i mleka, ale także, w zamierzchłych czasach, miały wymiar religijny. Koniom przypisywano, a w pewnym stopniu wciąż się przypisuje - potężne siły duchowe. Kości konia, zwłaszcza kości czaszki, uważano za ucieleśnienie nadprzyrodzonych mocy, którym należny był odpowiedni szacunek.
 Bardzo sympatyczne i miłe w dotyku konie. Potrafią wytrwać nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach. Idealnie nadają się na wyjazdy w teren.

Seria " Zagadki, tajemnice i ciekawostki - historia ras koni "

niedziela, 3 stycznia 2016

Impuls - Od diabelskiego instynktu do światowego czempiona ( cz. IX )

Od razu po wejściu do kawiarni francuski trener podszedł razem z panem Zbigniewem do stołu, przy którym czekał już właściciel z synem i pozostałymi instruktorami. Zjawili się również szkółkowicze z najbardziej zaawansowanej grupy. Rozmowę rozpoczął właściciel - pan Rafał :
- Witam pana. Nazywam się Rafał Wolny i jestem właścicielem stadniny. Obok mnie siedzi mój syn Patryk oraz pozostali instruktorzy - pan Wiktor, panie Weronika i Alicja. Zaraz obiad pojawi się na stole.
- Panuje tu bardzo miła atmosfera. Gratuluję takich wspaniałych koni i całego obiektu. - pochwalił trener.
- Bardzo dziękujemy za taką opinię. - odezwała się pani Alicja.
- Zapewne wszyscy tu zgromadzeni wiecie w jakiej sprawie tu przyjechałem ? - zapytał trener.
- Każdy zna pańskie zamiary. - powiedział Kuba.
- Opanuj się Kuba. - zwrócił się do niego pan Rafał.
- Jeśli pan myśli, że odbierze nam Impulsa to się pan myli. - rzekł stanowczo Kuba.
- Młody człowieku. Widziałem cię na ostatnich zawodach. Może jesteś młody i utalentowany, ale też smarkaty i głupi. - zdenerwował się pan Sevoiue.
- Myślałem, że jest pan autorytetem dla jeźdźców, ale się myliłem. - westchnął Kuba.
- Dosyć tego ! Idę do diabła po tego źrebaka i nikt mi go nie odbierze ! - wybiegł z kawiarni trener.
- Proszę się zatrzymać ! - krzyknął pan Zbigniew.
Natomiast trener nie zwracał uwagi na okrzyki i pędził przed siebie w stronę pastwiska, na którym pasły się konie.
- Chodź do mnie mały rumaku. - mówił do Impulsa trener.
Impuls był niepewny, ale po chwili podszedł do francuza, a ten złapał młodego konia na uwiąz. Waleczny źrebak znów pokazał diabelską stronę. Ugryzł trenera, wyrwał się od niego i pobiegł jak szalony. W szkółkowiczów i instruktorów wstąpiła radość, że Impuls nie dał się złapać, ale radość minęła w chwili, gdy przeskoczył ogrodzenie i pobiegł do lasu. Teraz nastąpiło o wiele większe zmartwienie niż przed rozmową w kawiarni i zaczęło to wszystko wyglądać jeszcze gorzej... 

sobota, 2 stycznia 2016

Świąteczna przygoda ( cz. VIII )

W końcu nadszedł drugi dzień świąt. Żałowałem, że to jest już ostatni dzień, ponieważ bardzo lubię Boże Narodzenie, które w tym roku było dla mnie lepsze niż kiedykolwiek. Ucieszył mnie bardzo fakt, że wilkowi spodobał się mój prezent, ale chyba nikt się nie spodziewał, że prezentów będzie cała góra. Przecież ja przygotowałem tylko dwie paczki ! Tak czy siak ktoś musiał się dowiedzieć o tajemnych spotkaniach w lesie. Pozostawało tylko jedno pytanie : Kto ??? Obudziłem się dopiero o wpół do dziesiątej rano, a jak na mnie to o wiele za długo ( prawie codziennie budzę się o szóstej ). Chociaż z jednej strony byłem zmęczony po ostatnim wieczorze. Na początku trochę się nudziłem, więc postanowiłem porysować w moim zeszycie z rysunkami. Nie rysowałem długo, bo po dziesięciu minutach z kuchni dobiegł głos mojej mamy :
- Synku, chodź do kuchni na śniadanie.
- Dziękuję, nie jestem głodny. - odpowiedziałem.
- Dobrze. Skoro nie jesteś głodny to my z tatą sami zjemy omleta z malinami i truskawkami. - powiedziała mama.
Gdy usłyszałem o truskawkach i malinach ( moje ulubione owoce ) natychmiast zbiegłem po schodach i zapytałem :
- Są jeszcze te omlety ?
- Niestety skończyły się. - westchnął tata.
Byłem zawiedziony i zły na siebie, że od razu nie poszedłem do kuchni. No cóż, takie życie. Nie spodziewałem się jednak szczekania Cookiego po powrocie na górę. Kiedy spojrzałem na niego ze schodów zobaczyłem jak stoi przed nim talerz z omletem.
- Dzięki Cookie ! Jesteś najlepszym psem na świecie ! - ucieszyłem się i wziąłem talerz.
Po śniadaniu ubrałem się i wybrałem się na łyżwy z moim kolegą Dawidem. Często po szkole spotykam się z nim i jeździmy wspólnie na łyżwach, rolkach, rowerze, budujemy różne drewniane domki i inne konstrukcje, żartujemy... Jest to mój najlepszy przyjaciel ( oczywiście jako człowiek, bo jako zwierzę to Cookie i " Kieł " ). Dotarliśmy do lodowiska sprawnie. Ja mam swoje łyżwy, a Dawid zawsze wypożycza i wiele razy mówił, że chciałby dostać na święta, ale tak się nie działo. Jeździliśmy z innymi w kółko, a po chwili zaczęliśmy rozmawiać :
- Nie chce mi się wracać do szkoły po świętach. - powiedział Dawid.
- Ja mam tak samo. - zgodziłem się z nim.
- Z resztą prawie każdego dnia nie mam nic ciekawego do roboty. - rzekł Dawid.
- Akurat ja nie narzekam na nudę, bo codziennie chodzę do lasu. - odpowiedziałem.
- Po co ? - zdziwił się Dawid.
- Spotkać się z wilkiem. Zawsze zabieram ze sobą Cookiego. - odparłem.
Dawid przez chwilę się nie odzywał. W końcu powiedział :
- Nie wiedziałem, że jesteś taki dziwny.
- Mówię ci prawdę. - próbowałem go przekonać.
- Wiesz co, już odechciało mi się jeździć. - westchnął Dawid.
- Gdzie idziesz ? Nawet nie jesteśmy tu jeszcze 15 minut. - powiedziałem.
- Do domu. - rzekł, zdjął łyżwy i zniknął za drzwiami wejściowymi.
Moja radość i dobry humor minęły błyskawicznie. Może nie potrzebnie mu tak wcześnie mówiłem ? No to super...

piątek, 1 stycznia 2016

Spokojne i radosne rozpoczęcie nowego roku

1 stycznia
Gdy obudziłem się rano to już swoim zwyczajem położyłem się na kanapie i oglądałem telewizję. Kiedy obudziła się moja mama poprosiła mnie o zrobienie parówek i herbaty na śniadanie. Uporałem się z tym zadaniem dość szybko. Natomiast byłem jeszcze trochę zmęczony po nocnym powitaniu nowego roku. Po śniadaniu moja mama pracowała w kuchni i przygotowywała obiad, na którym miał się zjawić wujek z ciocią, młodsza kuzynka oraz dziadkowie, a ja objechałem miasteczko na rolkach. Jutro będzie otwarcie lodowiska i mam zamiar pójść, bo dawno już nie jeździłem na łyżwach. Obiad był dobry i porządnie się najadłem, a po nim oglądałem z mamą sport. Trochę siedziałem przy komputerze i wieczorem może pójdę na spacer.

Seria " Kartki z kalendarza "

Wigilijny wieczór

Wieczór wigilijny w tradycji polskiej jest najbardziej uroczystym i wzruszającym wieczorem roku. Słowo " wigilia " po łacinie oznacza czuwanie. Główną częścią Wigilii jest uroczysta wieczerza, złożona z postnych potraw. Wieczerza ta ma charakter ściśle rodzinny. Zaprasza się na nią czasami oprócz krewnych osoby samotne. Dawniej najpierw gospodynie urządzały generalne sprzątanie, mycie, czyszczenie. Po czterech rogach głównej sali umieszczało się na wsi i po dworach cztery snopy zbóż : pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa. 

............................................................................................................................................

Znany i powszechny jest obecnie w Polsce zwyczaj pozostawiania wolnego miejsca przy stole wigilijnym. Miejsce to przeznaczone bywa przede wszystkim dla przygodnego gościa. Pozostawiając wolne miejsce przy stole wyrażamy również pamięć o naszych bliskich, którzy nie mogą świąt spędzić z nami.

.............................................................................................................................................

W Polsce wieczerzę wigilijną rozpoczynało się, gdy na niebie ukazała się pierwsza gwiazda. Czyniono tak zapewne na pamiątkę gwiazdy betlejemskiej, która według ewangelisty, św. Mateusza, ujrzeli Trzej Królowie.

..................................................................................................................................................

Pasterka kończy wieczór wigilijny, to msza odprawiana w kościołach dokładnie o północy. Zgodnie z tradycją upamiętnia ona przybycie do Betlejem pasterzy i złożenie przez nich hołdu nowo narodzonemu Jezusowi. Zwyczaj sprawowania nocnej, bożonarodzeniowej mszy wprowadzono już w pierwszych stuleciach naszej ery.

Piernikowe misie z powidłami

Misie z miękkiego ciasta piernikowego, które nie musi leżakować. Na samym miodzie, bez dodatku cukru, ze swoją ulubioną konfiturą. Foremki w kształcie misiów łatwo kupić w supermarketach. Ciasto jest mało wymagające, cierpliwie znosi modyfikacje i łatwo odwzorować w nim kształty. Wspaniała przekąska na drugie śniadanie lub pomysł na wspólne wypiekanie przedświąteczne.
SKŁADNIKI NA 6 DUŻYCH MISIÓW :
- 240 g miodu
- 120 g masła
- 2 jajka
- 300 g mąki pszennej
- 1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 3 łyżeczki przyprawy do piernika
PONADTO :
- 6 łyżek powideł lub dowolnej marmolady
- roztopiona czekolada gorzka, mleczna, biała lub lukier do dekoracji
Wykonanie :
Miód i masło podgrzewać, mieszając, w garnuszku z grubym dnem na małym ogniu do rozpuszczenia się składników. Zdjąć z palnika, lekko przestudzić ( mieszanka może pozostać ciepła ). Mąkę, sodę i przyprawę do piernika przesiać, dodać jajka ( w całości ) i ciepłą mieszankę miodową, zmiksować. Powstała masa będzie klejąca. Formę z misiami wysmarować masłem, oprószyć mąką. Do każdej foremki wyłożyć część ciasta na spód. Następnie na środek nałożyć dużą, płaską łyżkę powideł lub marmolady. Przykryć pozostałym ciastem, dokładnie, by nie było widać nadzienia. Piec w temperaturze 175 stopni przez 20 - 23 minut, do suchego patyczka. Wyjąć z piekarnika, wystudzić w formie. Wystudzone misie udekorować czekoladą.
Kuszący smak i zapach piernika ze swoją ulubioną konfiturą lub marmoladą smakują najlepiej. Nie mylić tylko z lubisiami !

Seria " Kulinarna magia "