czwartek, 17 marca 2016

Dziki Zwierzyniec ( cz. III )

Podróż bryczką jak zwykle była wspaniała. Jean uwielbiał jeździć nią od zawsze. Tętent kopyt, rżenie koni, śpiew ptaków... Kiedy jechał razem z dziadkiem przez las słyszał szum strumyka, ćwierkanie sikorek i stukanie dzięciołów. Z większości drzew pospadały wszystkie liście. Liście, które spadły tworzyły długi dywan z kolorowych ich stosów. Chwilę potem byli już na miejscu.
- Ja będę rąbał drewno, a ty będziesz wkładał drewienka po kolei do wozu. - powiedział dziadek.
- Dziadku, musimy się sprężać, bo słońce już powoli zachodzi. - odrzekł Jean.
- Spokojnie, zdążymy przed zmrokiem. - odpowiedział dziadek.
- Mogę najpierw pójść z końmi do jeziora, żeby mogły się napić ? - spytał Jean.
- Skoro chcesz to idź, ale szybko. - westchnął dziadek.
Odpięcie koni od bryczki zajęło chłopcu około pięciu minut. Do wodopoju dotarł błyskawicznie.

Gdy konie nachyliły się, żeby się napić chłopak znowu zauważył to dziwne, niebieskie światło. Wrócił szybko z wierzchowcami do dziadka, " przypiął " je do wozu i zaczął wkładać drewienka do bryczki. Podczas powrotu do domu Jean 'a ciągle dręczyło mnóstwo myśli o nieraz już spotkanym niebieskim świetle. Zaczął zgadywać, czy to jest jakiś przedmiot, czy stworzenie, a może po prostu jego wyobraźnia... Po powrocie razem z babcią przygotowywał owocowe soki i pomagał w kuchni.

1 komentarz:

  1. Dziękujemy za miły komentarz i liczymy na rozwój Twojego interesu w raz z owcami. Mam nadzieję, że ich puchatość (cokolwiek miałoby to znaczyć) obroni was przed przeciwnościami losu :)

    OdpowiedzUsuń