piątek, 26 lutego 2016

Konie, Harry Potter i jedzenie

26 lutego
Gdy wstałem obudziła mnie mama. Zanim zacząłem się ubierać odczytałem sms-a od Leny z wiadomością, że przyjedzie przed dziewiątą rano i pójdziemy na jazdę do mojej stadniny, w której jeżdżę od września. Trochę o tym zapomniałem, więc szybko się ubrałem i zszedłem na dół do kuchni, gdzie czekało już na mnie śniadanie. Z jazdy wracaliśmy z buta, a mieliśmy do przejścia parę kilometrów, więc wybraliśmy drogę przez łąkę. Kiedy doszliśmy na miejsce wypiliśmy herbatę, a później zjedliśmy obiad. Niedługo potem wybraliśmy się na lodowisko. Po godzinie jazdy na łyżwach skosztowaliśmy już w domu ciastek i cytrynowego kisielu. Wkrótce potem Lena pojechała. Następnie pojechałem na rowerze do biblioteki oddać książki i wypożyczyć. Postanowiłem zacząć czytać Harrego Pottera. Po obejrzanej pierwszej części filmu wciągnąłem się.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza