wtorek, 9 lutego 2016

Świąteczna przygoda ( cz. XI )

Nazajutrz od rana nie mogłem się doczekać spotkania w lesie. Mieliśmy razem z Dawidem i Cookiem odwiedzić " Kła " i rozpocząć budowę schowka w naszej " bazie. Gdy wstałem zobaczyłem przez okno w moim pokoju Dawida, który już stał na podwórku i czekał, kiedy przyjdę z psem. W tamtej chwili zorientowałem się, że zaspałem, więc czym prędzej ubrałem się i umyłem zęby. Nie zdążyłem zjeść śniadania, więc na drogę wziąłem trochę ciastek owsianych. Kiedy dotarliśmy na miejsce ujrzeliśmy wilka, który leżał w swojej " budzie " i gryzł patyk. Był tak zajęty, że nawet nas nie zauważył. Dopiero po szczeknięciu labradora podbiegł do nas i miał ochotę na zabawę. Potrzebna była kora, grube gałęzie i linki. Uporaliśmy się szybko z tym zadaniem. Dalsze losy wilka potoczyły się szczęśliwie i został gwiazdą pobliskiego miasteczka, a ludzie szybko go polubili.                                                                

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza