wtorek, 1 grudnia 2015

Świąteczna przygoda ( cz. I )

Obudziłem się o szóstej rano. Nie mogłem dłużej spać. Myślałem cały czas o nadchodzącym wyjeździe na zimowy rajd konny św. Mikołaja z okazji tegorocznych mikołajek. Dobrze, że dzisiaj jest sobota. Dzięki temu mogłem spokojnie pomarzyć, porozmyślać i odpocząć. Na dworze było już biało, bo poprzedniej nocy padał śnieg. Temperatura około -5 stopni. Postanowiłem wyjść na podwórko z moim psem Cookie, który jak co dzień po pobudce leży w swoim legowisku z piszczącą gumową kością. Ulepiliśmy grotę śnieżną i zrobiliśmy nawet podpórki z listew. Mieszkam przy lesie, w którym znajduje się również jezioro, nad które w każde wakacje chodzimy pływać kajakami i łódkami. Nie mogłem uwierzyć na własne oczy.
Przy ośnieżonych i najwyższych świerkach siedział biały wilk podobny do tego z baśni " Biały Kieł ". On tylko spojrzał się na mnie i psa, a następnie zniknął w głębi lasu. Nie zwróciłem szczególnej uwagi na całe zamieszanie z wilkiem. Przecież to nic niezwykłego...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza